Dobre, bo polskie #4

7

Staram się jak najczęściej chwalić nasze rodzime marki. Szczególnie cieszy mnie fakt, że coraz więcej polskich producentów poważnie traktuje składy kosmetyków. Dziś mam dla was kilka świetnych produktów, które są idealnym uzupełnieniem codziennej pielęgnacji…

DSC_0008

DSC_0012

Tonik Hibiskusowy Sylveco – od kiedy go stosuję, moja cera jest lepiej nawilżona i ukojona. Pierwszy raz spotykam się z tak gęstą konsystencją toniku. Na szczęście nie powoduje ona dyskomfortu. Często wklepuję go w twarz opuszkami palców. Działa jak serum nawilżające.

DSC_0017

O peelingu oczyszczającym wspominałam już wielokrotnie. Uwielbiam gładkość jaką pozostawia na mojej buzi. Przyjemny produkt o prostym składzie. Dodatkowy plus za estetykę opakowania. Dzięki odżywczej pomadce z peelingiem zapomniałam co to znaczy mieć spierzchnięte usta. Wygładza, nawilża i kosztuje grosze!

DSC_0022

Krem pod oczy Flos – Lek to dobry powrót do starych nawyków. Okazał się szczególnie pomocny gdy moje powieki spuchły podczas choroby. Jest delikatny, ale dobrze radzi sobie z nawilżaniem. Stosuję go na noc i na dzień.  Rzęsy i brwi odżyły po tym jak zaczęłam regularnie traktować je serum i kremem do rzęs L’biotica.

DSC_0025

Ostatni na liście jest szampon Barwa Ziołowa. Kosztuje tylko 3,50 a nie znam lepszego produktu do sumiennego oczyszczania włosów z silikonów i olejków. Stosuję go kiedy czuję, że włosy potrzebuję mocniejszego oczyszczenia. Sprawdza się też przy myciu pędzli do makijażu.

Zaszufladkowane w: 7 komentarzy. Skomentuj

Sublime de Chanel

10

Witajcie w ten szary i ponury dzień. Niestety prognozy pogody na kolejne dni nie zapowiadają powrotu słońca. Nie ma co się dołować, na pogodę nie mamy wpływu. Drobne przyjemności rekompensują beznadziejną aurę :) W grudniu mój mąż sprawił mi niespodziankę. Na mikołaja dostałam od niego bardzo luksusowy prezent. Tusz do rzęs Sublime de Chanel. Muszę wyjaśnić, że nie mam pojęcia skąd u niego pomysł na taki prezent. Nigdy nie sugeruję co chciałabym dostać. Zresztą nawet jeśli to robię to i tak dostaję coś innego. Mąż lubi mnie zaskakiwać :) Cóż, ma facet słabość do Chanel :D

Wiem, że wokół tego tuszu zrobił się w sieci niezły szum i wiele z was pisze do mnie z zapytaniem – Czy warto go kupić? Mam nadzieję, że dzisiejsza recenzja będzie odpowiedzią na wasze wątpliwości…

DSC_0013

DSC_0008

DSC_0034

DSC_0038

Moja opinia:

Plusy +

Głęboki odcień czerni.
Wygodna, silikonowa szczoteczka, które precyzyjnie wyczesuje każdą rzęsę.
Widoczny efekt wydłużenia i lekkiego pogrubienia.
Dobra trwałość, nie osypuje się w ciągu dnia, nie odbija na powiece.
Ciekawa formuła – tusz nie tworzy na rzęsach sztywnej skorupki tylko miękką jakby silikonową otoczkę.
Kiedy przeczesuję wytuszowane rzęsy palcem to czuję, że są elastyczne.
Piękne, eleganckie opakowanie.
Mam go miesiąc, lekko zgęstniał, ale nadal jest bardzo świeży i sporo produktu na szczoteczce. Wydaje się, że wystarczy na długo.

Minusy -

Jest drogi – kosztuje około 130 złotych. Dla mnie to bardzo zaporowa cena.
(Zawsze tusz był elementem makijażu na którym starałam się zaoszczędzić)

Zdarza mu się sklejać rzęsy, na początku dosyć często. Po dwóch, trzech tygodniach używania już mniej.
Nie zauważyłam znacznego podkręcenia rzęs.

Jeśli spodziewacie się cudu i efektu sztucznych, idealnych rzęst to nie będziecie zadowolone.

DSC_0007

DSC_0022

Podsumowując Sublime de Chanel to elegancki, przyjemny w użytkowaniu tusz. Jednak nie jest to cudotwórca. Nie sprawi, że rzęsy będą jak z reklamy. Bardzo podoba mi się to, że nie niszczy rzęs, nie powoduje wypadania. Ma lekką, jakby silikonową konsystencję. Dzięki temu każda rzęsa zachowuje swoją naturalną strukturę. Czy warto wydać taką sumę na tusz do rzęs? W chwilach kiedy chcemy zrobić sobie prezent, który da nam namiastkę posiadania czegoś luksusowego – Tak.  Chanel to wyjątkowa marka, która przyciąga pięknym opakowaniem, Jednak nie jest niezastąpiony, spokojnie można sobie poradzić bez niego  :) Myślę, że to świetny pomysł na prezent dla ukochanej osoby lub przyjaciółki. Prezenty nie muszą być przecież praktyczne!

Jeśli miałabym wskazać na jego zamiennik wśród drogeryjnych maskar, poleciłabym L’Oreal so couture.

page12

Dajcie znać w komentarzach jakie są wasze ulubione tusze do rzęs!

Miłego weekendu :*

Zaszufladkowane w: 10 komentarzy. Skomentuj

Coś dobrego za grosze – Isana oil care.

23

Dziś dzielę się moim najnowszym odkryciem marki Isana. Kuracja do włosów z olejkiem arganowym to produkt, który niedawno pojawił się w ofercie Rossmana. Kupiłam ją przypadkiem, moją uwagę przykuła niska cena i olejki w składzie. Moje z natury porowate włosy chłoną oleje jak gąbka. Jakiś czas temu odkryłam, że najlepszą dla mnie metodą odżywiania pasm jest łączenie oleju z odżywką lub maską. Często przygotowuję sobie domowe mieszanki.  Gotowe produkty, które mają oleje  w składzie są u mnie mile widziane.

DSC_0001

DSC_0005

DSC_0006

150 ml produktu kosztuje 4,99

Używam jej na kilka sposobów:

1) Zabieg regenerujący.

Przed myciem włosów. Nakładam na lekko zwilżone pasma na całej długości, jeśli chcę wzmocnić efekt dodaję kilka kropel oleju z orzechów włoskich. Zabezpieczam włosy foliowym czepkiem a na to nakładam polarową czapkę (wcześniej ogrzewam ją na kaloryferze;). Taką miksturę trzymam na włosach około godziny. Potem myję włosy delikatnym szamponem i raz jeszcze nakładam produkt na same końce, po chwili spłukuję.

2) Krótki zabieg podczas mycia włosów.

Aplikacja w taki sam sposób jak klasyczna odżywka do włosów. Nakładam podczas kąpieli na 3 minuty i spłukuję letnią wodą.

3) Serum wygładzająco – nabłyszczające. 

Niewielką ilość kosmetyku nakładam na wilgotne włosy przed ich wysuszeniem. Dzięki temu końce są zabezpieczone i ładnie błyszczą. Trzeba tylko pamiętać by nie nakładać zbyt dużej ilości produktu.

Podsumowując Isana oil care to świetny produkt za grosze. Włosy są miękkie, błyszczące i gładkie. Nie obciąża i nie przyspiesza przetłuszczania.  Jestem bardzo zadowolona i mam ochotę przetestować odżywkę z tej samej serii.

Znacie ten produkt?

Zaszufladkowane w: 23 komentarzy. Skomentuj

Ulubieńcy roku 2014

22

Hej! Serdecznie zapraszam na nieco spóźnione podsumowanie ulubieńców 2014 roku. Miałam spory dylemat przy wyborze produktów do tego filmu. Kilka perełek musiałam pominąć ponieważ odkryłam je dopiero pod koniec roku. Umieszczanie ich w podsumowaniu 2014 byłoby nie uczciwe. Postawiłam na podstawy mojej pielęgnacji i makijażu, których używam codziennie…

DSC_0006

Pielęgnacja twarzy:
Uriage Cu-Zn +
Płyny micelarne Mixa do cery suchej (również w niebieskim opakowaniu).
Sylveco, krem brzozowy z betuliną,
(Sylveco żel do mycia twarzy rumiankowy i tymiankowy w miesiącach letnich)

Pielęgnacja włosów:
Equilibra szampon aloesowy.
Planeta Organica, balsam marokański.
Kerastase, elixir ultimate.

Makijaż:
Urban Decay, naked2.
Bobbi Brown, long wear eyeliner, sepia ink.
Essence, longlasting eye pencil.
Mac, pro longwear NW20.
Mac, angel.
Mac, ruby woo.
Revlon, lip butter 025.
Golden Rose, long lasting lip pencil Emily, 211.
Nivea vitamin shake.

W komentarzach chętnie poczytam o waszych ulubieńcach 2014.

Życzę udanego weekendu :****

Zaszufladkowane w: 22 komentarzy. Skomentuj



© FlorenceBeauty. Serwis opracowany przez WP-Expert

  • Facebook
  • Google+
  • YouTube
  • Bloglovin
  • Pinterest