Krem pod oczy Resibo

4

Moja cera jest w dobrym stanie, nie mam trądziku, nie jest też nadmiernie przesuszona. Czuły punkt na mojej twarzy to okolice wokół oczu. Często są podkrążone, zaczerwienione a przez to cała twarz wygląda na bardziej zmęczoną i smutną. Od kilku miesięcy poszukuję kremu, który pomoże mi utrzymać delikatną skórę pod oczami w lepszej kondycji. W dzisiejszym filmiku opowiadam o kremie marki Resibo

DSC_0021
DSC_0022
DSC_0060

Pojemność kosmetyku to 15 ml, kosztuje aż 89 złotych.

Skład: AquaCaprylic/Capric TriglyceridePropanediolCrambe Abyssinica Seed OilCoco Caprylate/CaprateGlycerinCetearyl OlivateArgania Spinosa Kernel OilSorbitan OlivateHelianthus Annuus Seed OilTocopherolCetearyl AlcoholSodium Hyaluronate,Rheum Rhaponticum Root ExtractCommiphora Mukul Resin Extract,Leptospermum Scoparium Branch/Leaf OilCaffeineCucurbita Pepo Seed ExtractRuscus Aculeatus Root ExtractSolidago Virgaurea ExtractCitrus Limon Peel ExtractZea Mays Oil,Sesamum Indicum Seed OilMacadamia Integrifolia Seed OilOlea Europaea Fruit OilHydrogenated Olive OilOlea Europaea Oil UnsaponifiablesSucrose PalmitateMicrocrystalline Cellulose,Cellulose GumXanthan GumGlyceryl LinoleateSodium Phytate,Citric AcidSodium BenzoatePotassium SorbateParfum.

96,9 procent składników kremu jest pochodzenia naturalnego. Składniki aktywne wyróżnione przez producenta to olej arganowy, kofeina, ekstrakt ze skórki cytryny, ekstrakt z nasion dyniAquaxtrem ™ – wyciąg z korzenia rabarbaru, ekstrakt z kłączy ruszczyka kolczastego, wyciąg z ziela nawłoci. 

Konsystencja jest bardzo przyjemna, gładka i kremowa. Dobrze się wchłania, pozostawiając delikatną, ale nie tłustą warstwę ochronną. Ma bardzo przyjemny, subtelny zapach.

Nie powoduje pieczenia, uczucia zamglonych oczu czy zaczerwienienia. Zauważyłam wyraźne działanie łagodzące i kojące. Walka z moimi fioletowymi cieniami jest bardzo trudna i raczej nie istnieje produkt, który zniweluje je w 100 procentach. Krem Resibo delikatnie ściąga opuchliznę, wygładza i wyraźnie nawilża. Dobrze współgra z makijażem, nie powoduje rozmazywania się kosmetyków kolorowych. Jak widać jestem z tego produktu bardzo zadowolona. Jedynym minusem jaki dostrzegam jest jego bardzo wysoka cena.

Zaszufladkowane w: 4 komentarzy. Skomentuj

Pielęgnacja twarzy z Biolaven

6

Przyszła pora na recenzję nowych produktów do pielęgnacji twarzy Biolaven. Cała seria wzbudziła moje zainteresowanie jak tylko przeczytałam w sieci informację o jej pojawieniu się. Nie ukrywam, że hasło lawenda działa na mnie jak magnes. Wielka szkoda, że zapach mojej ukochanej lawendy nie jest w tych produktach wyczuwalny. W dzisiejszym filmiku dzielę się moimi wrażeniami po kilku tygodniach testowania…

DSC_0045

DSC_0030

DSC_0055

Znacie produkty Biolaven? Jeśli tak to dajcie znać czy jesteście z nich zadowolone…

Buziaki :*

Zaszufladkowane w: 6 komentarzy. Skomentuj

Clarins Multi – Blush.

2

Witajcie po weekendzie.  Czy to już tradycja, że piękna pogoda jest tylko od poniedziałku do piątku? Cóż, lepsze to niż deszcz siedem dni w tygodniu ;) Dziś zapraszam na recenzję różu w kremie Clarins multi-blush w odcieniu candy.

DSC_0002

DSC_0070

Zamknięty w uroczej złotej pudernicy róż ma świeży cukierkowo różowy kolor i przyjemnie kremową konsystencję. Aplikuję go pędzelkiem, ale można też wklepywać opuszkami palców. Na policzkach wygląda niesamowicie naturalnie. Początkowo obawiałam się, że będzie trudny w nakładaniu i powstaną plamy koloru. Na szczęście nic takiego sie nie dzieje. Jego pigmentacja jest na na tyle lekka, że można budować stopień nasycenia. Nie podkreśla porów, nie wzmaga błyszczenia i nie spływa z twarzy. Dzięki swojej formule wygląda bardzo świeżo, lekko odbija światło dając delikatny efekt tafl. Wygląda jakby policzki były lekko wilgotne. Najbardziej lubię w nim to, że nie świeci się brokatem. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie trwałość produktu, utrzymuje się przez wiele godzin a kolor nie traci swojej intensywności.

Niestety nie udało mi się uchwycić tego efektu na zdjęciach. W rzeczywistości róż jest widoczny, ale nie wygląda nachalnie. Daje efekt zdrowego, soczystego rumieńca. Można z nim łatwo pracować pędzlem i nie musicie się obawiać o efekt matrioszki ;)

DSC_0063

DSC_0011

Musze wspomnień o jedynym minusie jaki zauważam. Podczas kontaktu kremowej konsystencji z pędzelkiem, drobne włoski i pyłek z pędzla zostaje na różu i niestety nie wszystko da się usunąć.

DSC_0071

DSC_0027

DSC_0010

Z różem idealnie komponuje się mój ulubieniec Clarins instant light lip perfector w odcieniu 05 candy shimmer.

Aktualnie te dwa produkty to moje ulubione połączenie na wiosnę.

Jestem ciekawa czy znacie i lubicie kosmetyki Clarins?

Pozdrawiam

Florka :*

* Wpis nie jest sponsorowany, oba kosmetyki kupiłam sama.

Zaszufladkowane w: 2 komentarzy. Skomentuj

Lniana maska do włosów. Sylveco

10

Od jakiegoś czasu testuję lnianą maskę do włosów Sylveco. Byłam bardzo ciekawa jej działania, nigdy wcześniej nie stosowałam produktów do włosów tej marki. Produkt zamknięty jest w słoiczku o pojemności 150 ml, kosztuje około 26 złotych. Cena jest dosyć wysoka, a produkt niestety nie należy do wydajnych.

Maska ma lekką konsystencję, która dla niektórych może wydawać się zbyt rzadka. Na początku używałam jej po umyciu włosów, rozprowadzałam na całej długości sporą ilość produktu i spłukiwałam po kilku minutach. Włosy po wysuszeniu były miękkie i lekko skręcone. Miały ładną objętość, ale końce wyglądały na suche i wymagały dodatkowej porcji serum. Może powodem jest jej lekka konsystencja lub obecność oleju kokosowego w składzie.

Postanowiłam wypróbować inny sposób aplikacji. Nałożyłam maskę na włosy i skórę głowy przed myciem. Dla spotęgowania efektu dodałam kilka kropel olejku arganowego. Przykryłam głowę ręcznikiem i potrzymałam kompres przez 40 minut. Po tym czasie jak zwykle umyłam głowę szamponem i nałożyłam odrobinę balsamu na końce. Spłukałam letnią wodą. Włosy po wysuszeniu miały piękny blask i objętość a końce nie były spuszone. Zauważam też, że maska bardzo pozytywnie wpłynęła na przesuszoną skórę głowy. Pewnie to zasługa lnu, który fantastycznie koi. Druga metoda aplikacji przyniosła zdecydowanie lepsze efekty.

DSC_0006

DSC_0018

page

Dla dziewczyn, które cenią sobie proste naturalne składy i nie boją się oleju kokosowego może okazać się strzałem w dziesiątkę.
Moich oczekiwań jednak do końca nie spełniła ze względu na mało treściwą formułę. Jest ok, ale do ulubieńców nie trafi.
Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzą się u mnie inne produkty z włosowej gamy Sylveco.

Znacie lnianą maskę? Jakie są Wasze opinie?

Buziaki :*

 

Zaszufladkowane w: 10 komentarzy. Skomentuj


  • Facebook
  • Google+
  • YouTube
  • Bloglovin
  • Pinterest